Z życia trenera…

This category contains 12 posts

Bieszczadzkie Anioły!

9 grudnia 2009 r, środa

Tesco vol 5 – Bieszczadzkie Anioły

Właśnie trwa najdłuższa i najdalsza z moich wypraw z serii Tesco. Nadaję na żywo z Bieszczad, niestety ze względu na brak zasięgu, nie mogę od razu umieścić posta na blogu.  Ależ tu pięknie! Takie widoki  mogłabym mieć za oknem już zawsze! Wszędzie mnóstwo zieleni, wszędzie pagórki, górki. Ludzie z serdecznym uśmiechem na twarzy, no i bieszczadzki wszechobecny górski duch. Co prawda jesteśmy w Ustrzykach Dolnych, więc w tej najstarszej części Bieszczad, tych nieco niższych, ale radosnego schroniskowego klimatu i tu nie brakuje. Szkoła do której zawitałam tym razem znajduje się w malowniczo położonej Ropience, ok. 10 km od Ustrzyk. Podstawówka i od razu Gimnazjum. Niby mała miejscowość, ale podobnie jak w Pokrzywnicy, zaskoczył mnie niesamowity potencjał. Ludzie uśmiechnięci, niesamowicie otwarci na nowości, chętni do tego żeby trochę popracować i dalej się uczyć. Tacy właśnie nauczyciele z pasją, jakich ciągle ze świecą w ręku szukać. Jako grupa szkoleniowa aktywni, chętni do poznawania nowych rzeczy. Zapewne już, ze względu na położenie szkoły spory kawałek od większej miejscowości, poświęcają się ale czuć w nich pasję i energię do tego, żeby jeszcze znaleźć chwilę i zrobić coś więcej dla szkoły. Czuć było szczere zaangażowanie w wykonywane ćwiczonka.

No i w ramach zalążku przyszłego pozytywnego kontaktu, zostałam zaproszona na wakacje lub ferie, kiedy to szkoła zamienia się w schronisko (prowizoryczne ale jednak) i przyjeżdżają grupy obozów, oaz, turystów. Bardzo miło :) Nie musiałam się też martwić o powrót do Ustrzyk, bo panie nauczycielki jechały tamtędy więc mogłam się zabrać z nimi samochodem.

Naprawdę wymarzona grupa szkoleniowa i niesamowite miejsce. Nawet za cenę tych hmm….17 godzin podróży w obie strony warto  było. W takich miejscach i okolicznościach czuję niesamowitą jednośc ze światem, że to co robię po pierwsze ma sens i po drugie wypływa z mojej wewnętrznej misji życiowej. To cię chyba nazywa spełnienie :) I tylko pozostaje śpiewać po cichu…albo trochę głośniej

“Anioły bieszczadzkie! bieszczadzkie anioły! Dużo w Was radości i dobrej pogody!”  (Stare Dobre Małżeństwo, “Bieszczadzkie anioły”)

Otwock. Jak blisko do pracy!

3 grudnia 2009 – czwartek,

Otwock Tesco vol 4

Otwock bardzo ciekawie. Krótko i na temat. Grupa fajna, aktywna, wielu entuzjastów. Zarejestrowałam też mimowolne kiwanie głowami, co dowodzi, że treści dotarły do słuchaczy i zostały bezkolizyjnie przyjęte. W sąsiedniej Sali znajdowało się ognisko muzyczne, więc mieliśmy nawet muzykę fortepianową na żywo! Jak zwykle dużo emocji przy grach Task Magic.  A przy okazji jak to człowiek potrafi docenić to co ma dopiero jak mu tego zabraknie- jakiż to komfort mieć szkolenie tak blisko Warszawy! Elegancko godzina piętnaście dojazd, przyjazd i ewidentnie mieszczę się w normie czasowej. I choć podróże są ekscytujące, czasem dobrze jest mieć do pracy mniej niż 4 godziny dojazdu  :) Ale to się docenia jednak dopiero po pewnym czasie. A przede mną chyba najdłuższy wyjazd z serii Tesco – Ropienka w Bieszczadach. Ech, już widzę te góry!

Dla takich chwil warto żyć!!

Zawsze po szkoleniu staram się analizować wszystko, jak się zachowywała grupa wobec tego co mówiłam, jak ja się zachowywałam, jakie są wpisy w ankietach, nad czym powinnam mocniej pracować, co było fajne…etc… I mogę się domyslać czy to co mi się wydawało niedociągnięciem było zauważone, czy grupa rozumiała wszystko. A tu w piątek dzwoni do mnie pani, która koordynowała w szkole w Tarnowskich Górach projekt konkursu Tesco właściwie po to, żeby mi powiedzieć, że rozmawiała z nauczycielami i bardzo byli zadowoleni, podobało im się i mi gratuluje. :) Niesamowicie fantastyczne uczucie!! Po prostu właśnie dla takich chwil warto żyć!

26 listopada'09 vol 3 – Tarnowskie Góry i back to Katowice :)

26 listopada’09  vol 3 -  Tarnowskie Góry i back to Katowice :)

Połączenie PKP IC bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, pociągi najwyższej klasy jeżdżą średnio co pół godziny (wczesnym rankiem). Na dodatek miła niespodzianka – dla studentów do 26 roku życia bilet za 26 zł.

Katowice chyba już zawsze będą wzbudzać uśmiech na mojej twarzy. Wróciłam po energię, którą tam zostawiłam w pewnej kawiarni, gdy popijając zieloną herbatę czekałam na pociąg po powrocie z Włoch z seminarium Tonego Robbinsa Unleash The Power Within. Wiedziałam, że to będzie wspaniały dzień. W tej samej kawiarence czekałam na szkolenie, które dopiero miało się odbyć.

Tarnowskie Góry, Gimnazjum Selezjańskie. Stary, widocznie pierwotnie innej funkcji budynek budził szacunek i przywoływał na myśl pałacyki w stylu Wersalu. Położony na terenie parku, zewsząd otoczony zielenią, podłużny budynek z wierzą. To dawne stajnie, budynki oficyny nieistniejącego już dziś pałacu. Szkoła wzbudziła moja architektoniczną ciekawośc. Wewnątrz wijące się niemalże bez końca korytarze z salami. Sala przyrodnicza z tablicą interaktywną wzbudza respekt. W towarzystwie mikroskopu i wizualizera tablica czeka na pokaz.  Okazuje się niebawem, że to trzecia tablica interaktywna w tej szkole, jednak pozostałe dwie stoją w pracowniach informatycznych i raczej nie sa wykorzystywane do zajęć z innych przedmiotów. Teraz, kiedy tablica stoi w zwykłej sali będzie to prostsze. Tym bardziej, że zniknęła już zielona, tradycyjna tablica, a nowa, elektroniczna niebawem zawiśnie na stałe.

Szkolonko bardzo fajne, sprawne. Ciekawy jak  zwykle był dociekliwy matematyk, zadający setki pytań.  Grupa była wyjątkowo aktywna. Ludzie wykształceni, pełni entuzjazmu i chęci do nauki czegoś nowego. Takie solidne grono pedagogiczne! Tak trzymać!

19 listopada'09 vol 2 czyli krzywa Gaussa w Elblągu. Jak się nauczyciele do obsługi komputera zabierali

19 listopada 2009 r.

vol 2 czyli krzywa Gaussa w Elblągu.

Jak się nauczyciele do obsługi komputera zabierali

Elbląg nad Wisłą – kolejne miasto z programu Tesco dla szkół. Jadę właśnie pociągiem i, choć rzadko się to zdarza, nie bardzo wiem co mam napisać. Czasem mam wrażenie, że poziom polskiej edukacji jest naprawdę wysoki, czasem nic tylko się załamać. Poprzedni mój wyjazd, bardzo owocny zresztą, do Pokrzywnicy wzbudził we mnie taki entuzjazm i taką radość,  że aż serce rośnie. A dziś- szara rzeczywistość. Niestety, ale tak właśnie wyglądają szkoły, tak właśnie wygląda polska edukacja, tak właśnie wyglądają ludzie, którzy mają być autorytetem dla młodzieży, która później ma podbić świat. Nie podbije! Nie tędy droga! Po co szkolenie z Multitablicy, skoro połowa obecnych nie potrafi włączyć laptopa. Pani mi mówi od samego początku szkolenia, żebym mówiła wszystko z najmniejszymi szczegółami typu „dokręć śrubkę” (choc zawsze jednak  tak robie) , po to, żeby po szkoleniu podejść do mnie i z naprawdę niekłamaną chęcią i entuzjazmem w oczach poprosić – niech mi pani to wszystko ustawi, bo ja jutro rano mam tu lekcje i chce wykorzystać tablice. Pomogłam jej podpiąć kabelki (bo był to problem – znalezienie gniazda kabla USB), poinstruowałam (jeszcze raz, no niech jej będzie J ) a ona do mnie ze wzrokiem owieczki, której biegająca gdzieś naokoło pasterka zawiązała na szyi kokardkę : ale jak ja mam włączyć laptopa?” (Po plecach pospiesznie przebiegło mi plemię Ciarków. Gdzie ja jestem? )Ale na szczescie na czas przypomniałam sobie moją prywatną mamę, którą kiedyś uczyłam tego samego. (Plemię Ciarków wycofało się z linii frontu) Ale żeby nie tak wiele  ode mnie starsza kobieta nie umiała włączyć laptopa? No wstyd. I jak ona chce uczyc dzieciaki, które śmigają na komórkach bardziej skomplikowanych niż niejeden komputer.

Ale żeby nie było, ona chce wykorzystać Multitablicę. No niech Bóg (czy tam ktokolwiek inny) da jej siłę i będę naprawdę przeszczęśliwa jeśli po  tym szkoleniu pani będzie jednak tak uprzejma nabyć motywację do nauczenia się obsługi komputera. Podstawa. Absolutna i ewidentna podstawa.

OK, koniec marudzenia! Tak poza tym szkolenia bardzo fajne. Miałam tez dwie entuzjastki żywo zainteresowane tematem (i umiejące obsługiwać komputer). Pani Dyrektor, zagorzała miłośniczka Colina,  była na konferencji w zeszłym roku w Płocku. Widać było, że niesamowicie zakręcona kobieta. Ale na pewno entuzjastka. No i pani matematyczka, która w przypływie największego chyba na całym szkoleniu entuzjazmu była równocześnie najaktywniejszą kursantką. Ach ta szkoła!

Wtorek, 17 listopada 09 – Od przedszkola do Opola

Wtorek, 17 listopada 2009 r

Od przedszkola do Opola

No w zasadzie właśnie tak wyglądały moje ostatnie dni. Pierwsze szkolenie z serii konkursu Tesco uważam za zakończone! (fanfary) Po wczorajszym Kongresie Dyrektorów Przedszkoli w Warszawie, gdzie mieliśmy stoisko i gdzie podglądałam warsztat Ewy Prokopek przyszła pora na moje kolejne szkolenie dla nauczycieli. Tym razem bardzo niedaleko Opola –w Łężcu (pod Kędzierzynem – Koźle).

Jeszcze wracam pociągiem, lekko zmęczona, ale cała szczęśliwa, jak to po szkoleniu. Dziś naprawdę bezkolizyjnie, no może poza lekkim poślizgiem w rozpoczęciu szkolenia. Ale  bardzo pozytywny feedback dostałam, co mnie bardzo cieszy, bo to oznacza, że te sterty przeczytanych książek i moje zaangażowanie naprawdę przynoszą pożądany skutek.

Kędzierzyn – Koźle to tak naprawdę dwa oddzielone naturalną granicą ( w postaci Odry) miasta. Przy czym ta ciekawsza pod względem historycznym część to Koźle. I jako, że przyjechałam punktualnie, miałam chwilkę na odpoczynek, spacer i zrobienie paru fotek.  Kiedy dotarłam do Pokrzywnicy, czyli miejscowości docelowej, gdzie miało się odbyć szkolenie, zobaczyłam naprawdę szkołę marzeń. Wszystko nowe, wykończone, zadbane, kolorowe gadżety zachęcają do nauki, a fontanna wesoło szemrze we foyer. Szkoła dostała dofinansowanie od Unii Europejskiej, niezależny sponsor zakupił nowe szafki do szatni, a dzięki wygranej w konkursie „Tesco dla szkół”  dzieciaki mogą się cieszyć nowoczesną pracownią multimedialną. Niesamowite! To fantastycznie i pozytywnie budujące, że ludzie potrafią się tak zaangażować w to co robią i faktycznie widać ogień pasji w ich oczach. Nauczyciele z tej szkoły, jako że jest bardzo niewielka mają skończone nawet po 5 różnych kierunków. A mówi się, że to w mieście ludzie są wykształceni. Nic tylko podziwiać! Naprawdę i od serca, życzę wszystkim dzieciakom i nauczycielom takiej szkoły. Pani Dyrektor opowiadała mi całą historię jak wzięli udział w konkursie na promowanie zdrowego stylu życia w miejscowości, w szkole i wśród rodziców. Tak trzymać!

19 października: Szkolenie w Centrum Edukacji Nauczycieli :)

“Mam dla Ciebie wspaniałą wiadomośc- przeprowadzisz szkolenie dla CEN w Białymstoku” – usłyszałam pewnego dnia przez telefon. Wspaniale, wykształcone, spasjonowane towarzystwo, wysoki poziom.
Potraktowałam to jako wyzwanie, chciałam się sprawdzić, byłam ciekawa odbioru. Od zawsze wiedziałam, ze nauczyciele są dość wmagający, mają swoje zdanie i czasem ciężko jest ich przekonać do jakiejś tezy. Szczególnie, że wkraczam na cienki lód- edukację. Okazało się, że to prezesympatyczni młodzi ludzie, pełni pasji i zaangażowania. Część z nich znała już multitablice, zresztą mają kilka sztuk w swoim ośrodku. Po skończonym szkoleniu byłam z siebie dumna. Pierwsze tak poważne zlecenie wykonane. Myślę, że z pozytywnym skutkiem :)

Piątek 13 listopada, trasa Stoczek Łukowski- Lisikierz

Piątek 13 listopada, trasa Stocek Łukowski- Lisikierz. Pusto. Prawie nic tędy nie jeździ. Idę na szkolenie do wioski Lisikeirz. Naokoło lasy i wszechobecna cisza. Niesamowita aura, no ale niekoniecznie na dzien zaplanowany na szkolenie. Już chciałabym popijać herbatkę w szkole, a tu naokoło ciągle nic. Do Stoczka Łukowskiego dojechałam koło 9.45. Pan dyrektor przekonywał mnie, że to najbliższa miejscowośc, na pewno znajdę. Szukałam. Pytam juz piątą osobę: Przepraszam bardzo, skąd odjeżdżają autobusy do Lisikierza?” – w odpowiedzi zdziwone spojrzenie i niepewna odpowiedź “Nie wiem, pani spyta tej kobitki ze sklepu, ona będzie wiedzieć”. Pani w sklepie nie wiedziała. Wiedziała staruszka, która wybrała się z butelkami po wodę: “pani pójdzie tak ze 2 kilometry do stacji, potem prosto jeszcze jakieś pięć” Ok- myślę, nie jest tak źle- 7 kilometrów na piechotke nie powinno mi zająć tak dużo. Godzine później znalazł się pan, który wyszedł najwyraźniej skończyć malować płot: “no, pani idzie jeszcze ze 7 kilometry”… Ok, być może staruszka się pomyliła w szacowaniu. Idę dzielnie dalej. Zaczyna padać, nie za dobrze.

Trener na życiowej ścieżce

SarenkiCisza i spokój. Mijam rodzinę sarenek hasających po pobliskiej łące. Wszystko wspaniale, ale kiedy po raz kolejny usłyszałam, ż eto jeszcze z 7 kilometrów, postanowiłam wrócić. Pogoda nie za konieczna, droga bez jakiejkolwiek perspektywy, brak autobusów ani chociaż samochodów, żebym mogła złapać autostop. Deszcz padał coraz bardziej rzęsisty. Wróciłam. No, ładne parękilometrów spacerku. A już nie wspomnę, że po drodze z powrotem do Warszawy zepsuł się autobus…

No i przyznaje, piątek 13 coś w sobie ma…

jutro piątek 13!!

Ja zazwyczaj mam podejście typowego optymisty- wizjonera. Mimo przeziębionej krtani postanowiłam nie przekładać szkolenia w ostatniej chwili. Zaplanowałam troszke większą aktywność grupy szkolonej, jako że będzie troszke mniejsza. Wynalazłam też fantastyczną książkę:
“Techniki i sposoby animowania grup” Marco Legumi. Jest w niej całe mnóstwo gier edukacyjnych i integracyjnych podzielonych na grupy: komunikacja, uspołecznienie, weryfikacja, dynamika grupowa, kreatywność. Każda zabawa ma też wyznaczony czas, opisane materiały, a także (co ważne) wiek uczestników. Gry przeznaczone są dla młodzieży i dorosłych i muszę przyznać, że dość długo szukałam tego typu książki. Większość z nich przeznaczona jest dla rodziców lub animatorów młodszych dzieci. A tu proszę bardzo, jak znalazł! Znalazłam w niej kilka ciekawych pomysłów, które chciałanbym wykorzystać na szkoleniach.
Zobaczymy jak pójdzie szkolenie 13 w piatek w niezwykłych okolicznościach :)

Zdrowa krtań najlepszym przyjacielem trenera

Taak… Tylko właśnie, co tu zrobić jak kalendarz napiety, szkolenia umówione a tu pewnego dnia budzisz się i nie możesz nic powiedzieć :( Szok. Na szczęście jeszcze do najbliższego szkolenia 2 dni i już za późno na przekładanie. Pozostaje niezmieniona ufnośc w tabletki do ssania.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.