Własnie czytam fascynującą książkę Jacka Pałkiewicza “El Dorado” i powracają moje dawne marzenia o podróży do Peru. Co ciekawe, zafascynowana tematem architektury starozytnej – nie tylko greckiej i rzymskiej, ale również właśnie prekolumbijskiej, rozpoczęłam studia na tym kierunku. Jednak okazuje się, że w Europie przekazywana jest nam wiedza o Europie. A tyle ciekawych i niesamowitych historii kryje się za oceanem. Tropikalne lasy deszczowe kryją w swoich gęstwinach historie powstania, życia i zagłady państw Inków, Majów, Mochito. Tyle różnych odrębnych, niezależnych od siebie cywilizacji.
I to nasuwa mi pewną myśl. Wszystkie te cywilizacjie rodziły się powoli, żyły w dostatku, rozwijając się nieustannie, niektóre z nich osiągnęły niesamowity wręcz poziom techniki ( o czym swiadczą znalezione akcesoria życia codziennego) i upadły nagle, niespodziewanie. Wydawałoby się z błahych przyczyn. Jak to się stało, że cywilizacja, której tkacze potrafili stworzyć materiał mocniej zbity niż dzisiejszy jedwab, z którego produkowane są spadochrony, bez udogodnień dzisiejszej techniki upadła tak szybko, nie pozostawiając po sobie żadnych śladów naukowej działalności? Budowali akwedukty kamienne tak rozłożone na ziemi, że z lotu ptaka widać stworzony przez nie kształt zwierząt. Dlaczego z lotu ptaka? Przecież według racjonalnych przesłanek samoloty powstały dopiero w poprzednim stuleciu.
Tak wykształcony, wysoce cywilizowany naród zniknął z powierzchni ziemi. Dziś już nikt z potomków nie potrafi nam odpowiedzieć na te pytania. I kwestia nostalgii: skoro taką cywilizację spotkał taki los, co czeka na nas w przyszłości. Czy jedna zła decyzja może zaważyć na naszych losach? I co w tym wszystkim może jeden człowiek?
To budzi niesamowity respekt. Szacunek do przyrody, do świata. Jak często ludzie cofali się do początków? Jak długo będzie istniał nasz świat w takiej formie, jaką znamy dziś? Dżungla, i za pewne wiele innych niezbadanych miejsc, kryje w sobie jeszcze bardzo wiele nieodkrytych tajemnic.
Jak to odnieśc do kwestii rozwoju osobistego? Być może jeśli ludzie będą empatyczni i nie ogarnie ich rządza władzy i posiadania, będą w stanie podejmować słuszne decyzje w momentach zagrożenia. Im więcej pracujesz nad sobą, tym cenniejszy stajesz się dla samego siebie, swojej rodziny, przyjaciół, biznesu, miasta, społeczeństwa w końcu świata. To wielkie i wybitne jednostki podejmowały decyzje w czasach zagrożenia świata. (ostatnią okazją na unicestwienie świata była ewentualność wykorzystania broni nuklearnej, która użyta jeszcze kilka razy zamieniłaby naszą planete w pustynię) Wielkie i wybitne jednostki nie rodziły się wielkimi i wybitnymi jednostkami, ale wypracowały w sobie nawyki ludzi sukcesu i mądrość. To ludzie, dla których rozwój to chleb powszedni. Nigdy się nie poddawali, zawsze szli do przodu.
Na przykład takich Inków zgubiły dwie rzeczy-ludzie byli w większości niepiśmienni ( podczas epidemii ponoć jedno z bóstw wydało rozkaz aby ludzie przestali posługiwać się pismem), a druga- decyzje w państwie podejmował tylko Wielki Inca – w momencie jego uwięzienia zapanował ostateczny chaos i brak decyzji doprowadził do upadku państwa.
Jedyne co my możemy robić to rozwijać się i wybierać mądrych przywódców.