Od już bardzo długiego czasu obserwuję z zainteresowaniem i niekłamaną dziecięcą niemalże ciekawością osoby, które odnoszą sukcesy, są zawsze (naprawdę zawsze kiedy je widzę) zadowolone z życia, spasjonowane tym co robią (w zasadzie cokolwiek by to nie było). Co jest takiego czego nie wiem? – zapytałam kiedyś sama siebie. Postanowiłam przeprowadzić mały rekonesans. Co się okazało? Coś niesamowicie prostego, co może sobie zafundować każdy bez względu na życiową sytuację, finanse, wiek. Coś co dosłownie MIAŻDŻY wszelkie przeszkody, jakie się na drodze do celu znajdują.
Otóż po pierwsze założenie jest takie, że masz wyznaczony cel lub cele w życiu. To może Ci się wydać truizmem, kwestią opisywaną w każdej książce o rozwoju, coś o czym ogólnie “mówi się” – ale to jest absolutny fundament tego co robisz. Bez tego może być ciężko osiągnąć to o czym właśnie chcę napisać. Więc po pierwsze – wyznacz cele jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś. Statystycznie wyznaczone i spisane cele ma dosłownie kilka procent ludzi. Ale za to te cele realizują z niesłychaną skutecznością. Polecam bo to niesamowita przygoda, ustawienie podświadomości przy okazji i poniekąd zmuszenie się do tzw. “sfocusowania” – koncentracji na tym co najistotniejsze.
Ale ok, załóżmy że masz ten cel, słyszałeś już tysiąc razy na ten temat, napisałeś go, jest fajny, chcesz to osiągnąć i…no właśnie. I nic. I teraz tak – cel musi być taki, że jak spojrzysz na “tą” kartkę to aż Cię kręci żeby wstać z fotela- niezależnie od tego która jest godzina, gdzie jesteś, czy to masz napisane w kalendarzu a Ty właśnie jesteś w firmie na spotkaniu czy znudzony oglądasz piąty raz ostatni sezon serialu “Moda na nicnierobienie” i stado krasnoludków podłoży Ci pod nos kartkę z Twoim celem – nieważne- za każdym razem jak o tym myślisz musi aż Cię korcić żeby wstać i coś z “tym” zrobić. I co dalej? Dalej jest czysta pasja - jeśli jest to coś co jest zgodne z Twoim światem wartości, jeśli jest to coś o czym marzysz, jeśli jest dobrze wyznaczony – zaczynasz działać. Wiem że najtrudniejszy jest pierwszy krok ale uwierz mi, jak tylko go zrobisz powinno Cię to pochłonąć w całości. Będziesz wstawać nakręcony o piątej rano, zatracisz poczucie mijającego czasu – i ciągle to co robisz będzie Ci się wydawać fascynujące, niesamowite. Dosłownie będziesz odpływać, realizując ten cel – i równocześnie przecież realizujesz siebie. Swój projekt na życie. Wtedy żadne przeszkody nie są problemem- nieważna jest pora roku, czy masz na to pieniądze czy nie – jakoś dziwnym ratfem nagle się znajduje dodatkowa opcja zarobienia paru groszy, czy ludzie są Ci przychylni czy nie – po prostu działasz. Chodzisz uśmiechnięty bo robisz to co kochasz. To o czym zawsze marzyłeś i jesteś szczęśliwy. Żyjesz z pasją – jesteś jak surfer na fali – nieważne jak będzie wielka – cała zabawa polega na tym żeby się na niej wznieść. Płyniesz ze swoim własnym życiowym prądem – totalny flow! I mało tego- wiesz że to ma sens
Dlatego co jest do zrobienia:
1. Kartka papieru i wyznaczenie sobie celów ale tak dla siebie, nie na pokaz, nie dla kogoś, nie dlatego że taka jest moda czy że trener kazał – DLA SIEBIE- czyli najlepiej jak tylko potrafię, zgodnie ze swoim systemem wartości, biorąc pod uwagę wszystkie aspekty życia – również te że coś czasem trzeba będzie ograniczyć, coś się zmieni, czasem dużo trzeba zostawić za sobą.
2. Wizualizacje celów- obrazki, opowieści ludzi którzy to już osiągnęli, modelowanie mistrzów, mapa marzeń - tzw. wkręcanie się.
3. Działanie. Nie jutro, nie później, nie jak się trochę więcej nauczę, nie jak będę starszy.- TERAZ JEST ODPOWIEDNI MOMENT (patrz – wpis Życiowy ENTER czyli- “the power of now”)
4. Deep flow!
A co jeśłi Ci się wciąż nie chce, coś “nie gra”, nie możesz zrobić pierwszego kroku bo ciągle jest coś innego? Zerknij tu: wpis Trochę o NieChceMiSizmie
Dobrego dnia!
Dyskusja
Brak komentarzy.